Moje nurkowanie...

Odkąd pamiętam woda była dla mnie czymś z pogranicza magii i normalnego świata. Woda pokrywa przeszło 70% powierzchni naszej planety i do dziś dzień jej krańce nie zostały zbadane. Być może to właśnie ta tajemnica tak bardzo mnie do niej ciągnie. Jak wczoraj pamiętam mój pierwszy kontakt z nurkowaniem- miałem wtedy nieco ponad 10 lat. Mimo, iż zanurzyłem się wówczas na niewiele ponad dwa metry morza egejskiego, była to dla mnie prawdziwa, niezbadana głębia, która już na zawsze pozostanie w mojej pamięci, jako jedno z najpiękniejszych wspomnień z mojego dzieciństwa.

Moja prawdziwa przygoda z nurkowaniem zaczęła się nieco ponad 3 lata później, kiedy to, w małej bazie nurkowej, Sv. Maria (Chorwacja), zacząłem swój pierwszy kurs nurkowy. Od tamtego dnia, a było to ponad 7 lat temu, Ryszard Barańczuk, instruktor nurkowy i założyciel jednej z największych i najlepszych akademii nurkowych w Polsce, High Dive, stał się moim mentorem nurkowym. Miły, sympatyczny, a przede wszystkim niewątpliwie profesjonalny i oddany temu, co robi Rynio, bo tak nazywają go nurkowie, był oczywistym wyborem. Ja, jako nieustraszone dziecko, poszedłem na pierwszy ogień, po mnie na odwagę zebrała się moja mama. Pamiętam, że bałem się tego, co miało przyjść po wykładach- pierwszych zajęć pod wodą. Mój strach okazał się jednak bezpodstawny, bo jak się szybko okazało nurkowanie z Ryniem to przede wszystkim świetna zabawa, naturalnie z zachowaniem wszystkich środków ostrożności. Co zabawne, byłem jedynym dzieckiem w grupie dorosłych kursantów, jednakże nie przypominam sobie, aby cokolwiek sprawiło mi trudność. Cały kurs, indywidualnie dostosowany do potrzeb każdego kursanta, minął na dobrej zabawie, a co najważniejsze w gronie przesympatycznych ludzi. Po tamtym kursie, kiedy letnie wakacje minęły, przyszedł moment zawahania; co dalej, gdzie, kiedy i jak nurkować, jaki sprzęt kupić... Reakcja była natychmiastowa- Rynio; z nim to nic trudnego.
Od tamtego czasu moje nurkowania zaczęły się na dobre. Wyprawy nurkowe, w Polsce i za granicą; nowe, fascynujące miejsca, niezapomniane przygody, nowe znajomości- tym właśnie jest dla mnie nurkowanie. Nurkowanie można porównać do narkotyku; jak się raz tego spróbuje to trudno się od tego uwolnić. Chęć odkrywania, cudowne uczucie nieważkości, poczucie wolności, swobody i relaksu- to właśnie daje ten piękny sport, dzięki któremu królestwo ciszy staje się naszym drugim domem.
Sama natura, to połowa sukcesu. W nurkowaniu najważniejsi są jednak ludzie, ludzie, którzy po pewnym czasie staja się dla nas jak druga
rodzina. To właśnie dzięki rodzinie High Dive oraz Ryniowi każde wakacje z nurkowaniem to prawdziwy sukces, a każdy dzień to niezapomniane przeżycie. Jestem niezwykle wdzięczny Ryniowi za to, co mi pokazał i za to, co zapewne jeszcze ma w zanadrzu. Wszystkim tym, którzy nigdy nie próbowali zanurzyć się w królestwo ciszy i choć na chwilę stać się małym odkrywcą, gorąco polecam nurkowanie, a już na pewno nurkowanie z Ryniem.
Maciej Zalewski
Fotograf (zalewskiphotography.co.uk