Baron Gautsch

- spełnione marzenie...

Kolejny wyjazd z grupa nurków do ROVINJA na płw. Istria w Chorwacji zapowiadał się równie udanie jak wszystkie poprzednie, ale mimo to jedno z nurkowań przerosło nasze najśmielsze oczekiwania i wywołało wielkie emocje. Cały jesienny wyjazd zaplanowaliśmy jako nurkowania na wrakach. Nie brakuje ich tutaj i są dostępne dla każdego poziomu zaawansowania. Rovinj jest dla nas doskonałą baza do szkoleń wrakowych. Tym razem grupa jest zaawansowana i nurkowania są planowane jako rekreacyjne. Dzień po dniu poznajemy lub przypominamy sobie kolejne zatopione jednostki i czekamy na lepszą pogodę, żeby móc zanurkować na wraku o którym niektórzy marzą już niemalże od roku... BARON GAUTSCH jest bodajże najpiękniejszym wrakiem na Adriatyku. Był zbudowany jako pasażerski parowiec dla austriackiej marynarki handlowej. Obsługiwał podróżnych przede wszystkim z basenu Adriatyku. W 1914 roku napłynął na minę morską i zatonął. Jego długość wynosi 84 metry. Leży na głębokości 40m, jego górne elementy rozpoczynają się już na 28m a burta na 36m. Miałem okazje już wcześniej nurkować na tym wraku i przekonać się o jego atrakcyjności, tym razem jednak...

Kolejny dzień nurkowy - każdy coraz lepszy - od rana wita nas słoneczna pogoda i w miarę spokojny Adriatyk. Na przystani centrum nurkowego widzimy przypływ i krystalicznie czystą wodę- to nas nastraja optymistycznie. Nikt nie chce zapeszyć, wiec prawie o tym nie rozmawiamy. Wypływamy wygodną łodzią z towarzystwie grupy nurków z Niemiec i ok. 1,5godz. płyniemy w stronę wraku. Płynąc robimy szczegółowe omówienie naszego nurkowania- chcemy obejrzeć jak największy fragment wraku. Na miejscu są już dwie inne lodzie wiec szybko zamontowana zostaje dodatkowa lina opustowa do rufy wraku dla grupy z naszej łodzi. Jesteśmy gotowi do zejścia, wiec po chwili znajdujemy się w wodzie.

Na powierzchni czujemy silny prąd morski i rosną moje obawy o widoczność przy wraku spowodowane poprzednimi doświadczeniami... Zanurzamy się powoli wzdłuż liny opustowej. Prąd jest tak silny, że musimy mocno trzymać się liny. Widoczność jest jednak doskonała i utrzymuje się wciąż taka sama. W końcu, już na głębokości około 20 metrów (!!!) ukazują się kontury wraku BARON GAUTSCH. Przytrzymuję ręką automat w ustach, żeby mi nie wypadł z wrażenia. Oglądam się za siebie i dzielimy się spojrzeniami oraz gestami, które mogą wyrazić tylko euforie. Naszym oczom ukazała się niemalże polowa wraku. Sławciu puszcza na chwilę linę i wykonuje dziki taniec, krzyk wyrywa się z piersi Rysia... Żaden z nas nie spodziewał się tak fantastycznego widoku.

Przeciwny prąd jest tak silny, ze płyniecie poza wrakiem byłoby praktycznie na dłuższą metę niemożliwe. Zmusza nas to do prawie natychmiastowego wpłynięcia w najniższe przyburtowe korytarze- tutaj jest spokojnie. Słońce prześwituje przez liczne pozostałości po oknach, przejściach i tworzy bajeczna atmosferę. Nie zanurzamy się głębiej chcąc zaoszczędzić jak największą ilość czasu i powietrza. Powoli przesuwamy się do przodu i podziwiamy poszczególne elementy statku i tysiące ryb na zewnątrz. Dokładnie widać ogrom kominów, sale wypoczynkowe i jadalne. Docieramy do mostku kapitańskiego. Tutaj podpływamy do pozostałości przednich okien i podziwiamy ogromny przedni pokład statku. Podpływamy na chwilę do otworu w pokładzie- zejścia pod pokład, ale tylko zaglądamy do środka- czas ucieka. Przechodzimy na druga burtę, gdzie możemy sobie pozwolić na przebywanie na zewnątrz i płynięcie wzdłuż burty statku niesieni prądem morskim wśród niezliczonej ilości ryb. Potężna burta statku robi niesamowite wrażenie. W połowie drogi ponownie wracamy do spokojnego środka przez duże i bezpieczne wejście tym razem na najwyższym pokładzie. Ponownie oglądamy poszczególne elementy wewnątrz wraku. Nagle jeden ze stalowych elementów wielkości męskiej aktówki spada w dół obok mnie- morska woda robi swoje i naprawdę trzeba we wraku uważać. Dopływamy do końca nadbudówek. Kończące się zaplanowane limity pozwalają nam jeszcze na chwile próby sił z prądem ponad najwyższym pokładem i podziwianie ogromu wraku ale po chwili podejmujemy decyzje o powrocie ponownie z prądem do liny opustowej i wynurzeniu. Wykonujemy długi przystanek bezpieczeństwa i już wkrótce na pokładzie naszej lodzi wymieniamy się wrażeniami z nurkowania. Nasi partnerzy na łodzi są równie podekscytowani jak my. Dla takich przeżyć warto uczyć się nurkowania.

Przez wiele godzin i dni wielu z nas wraca jeszcze myślami do tego pięknego wraku...
rynio

Ryszard M.Barańczuk
Master Instructor - PADI 611025

 

Baron Gautsch jest uważany za bodajże najpiękniejszy wrak na Adriatyku. Wybudowany został w 1908 roku dla austriackiej marynarki handlowej i jako pasażerski parowiec obsługiwał głównie podróżnych z basenu Adriatyku. Imię otrzymał na cześć przywódcy wiedeńskiego – hrabiego Pavla Gautscha. Zatonął w 1914 roku, kiedy to w drodze z miasta Koper do Triestu napłynął na minę morską. W czasie ostatniego rejsu na jego pokładzie znajdowały się rodziny wojskowych notabli i urzędników państwowych. Zatonięcie Barona Gautscha niegdyś uważane było za jedną z największych katastrof, która dotknęła marynarkę handlową monarchii austro-węgierskiej.

Dziś Barnon Gautsch o długości 84,5m i szerokości blisko 12m, spokojnie spoczywa na głębokości 40m. Jego górny pokład rozpoczyna się już na 28m, a dolny na 36m. Dla osób odpowiednio wyszkolonych i posiadających specjalistyczny sprzęt istnieje nawet możliwość wpłynięcia do wnętrza wraku, ale wówczas należy uważać na muł, który szybko spowodować może spadek widoczności.